W metrykach parafialnych trafiają się zawody, które mają zapach. Garncarz należy do tej kategorii. Pachnie gliną i dymem, mokrą ziemią wydobytą z dołu, ciepłem pieca, w którym to, co kruche, nabiera trwałości. Jest to rzemiosło pozbawione rozbudowanej symboliki, a zarazem głęboko osadzone w codzienności. Garnek na strawę, dzban na wodę, misa na ciasto, naczynie na sól i tłuszcz. Gdy przy nazwisku pojawia się to jedno słowo, widać od razu coś więcej niż osobę. Widać dom, kuchnię, targ oraz drogę, którą ktoś niesie wyroby owinięte w słomę.
Za tym prostym zapisem kryje się długie zaplecze technologiczne. Jak przypominają opracowania archeologiczne przywoływane we wprowadzeniach do zestawień rzemieślniczych, koło garncarskie na ziemiach polskich pojawiło się już w VII wieku. Początkowo było to koło wolnoobrotowe, służące do obtaczania, czyli wygładzania i kształtowania naczyń wcześniej ulepionych ręcznie. Dopiero w kolejnych stuleciach technika ta ulegała upowszechnieniu i doskonaleniu, tworząc podstawę rzemiosła, które przetrwało w niemal niezmienionej formie przez wiele wieków.
Garncarstwo było pracą „od początku do końca”. Obejmowało wydobycie i przygotowanie gliny, formowanie naczyń ręcznie lub na kole, ich suszenie, wypał w piecu, czasem także szkliwienie. Na końcu pozostawała sprzedaż, zazwyczaj lokalna, powiązana z rynkiem parafialnym lub sąsiednimi osadami. Wytwarzano przedmioty najbardziej potrzebne: garnki, misy, dzbany, talerze, kubki, pojemniki do przechowywania żywności, formy do pieczenia. Źródła lokalne wskazują także na produkcję kafli i prostych elementów ceramicznych, co wiązało garncarzy bezpośrednio z budownictwem i wyposażeniem domów.
Istotne znaczenie ma tu świadectwo monograficzne. Dzieje Ostrowa Lubelskiego potwierdzają istnienie garncarstwa jako trwałego elementu gospodarki miasta. W źródłach odnotowano działające piece garncarskie oraz konkretnych rzemieślników, między innymi Stanisława Gołębiowskiego i Józefa Świerszczewskiego, co pokazuje, że nie był to zawód marginalny, lecz zakorzeniony w strukturze miejskiej. W tej samej pracy pojawia się również ulica Garncarska, której nazwa stanowi materialny ślad obecności rzemiosła w topografii miasta i potwierdza jego znaczenie w przestrzeni Ostrowa.
Z kolei Księga Sądowa Miasta Ostrowa Lubelskiego z lat 1794–1796 pokazuje garncarzy jako pełnoprawnych uczestników życia prawnego i gospodarczego. Rzemieślnicy ci występują w aktach przy okazji spraw majątkowych, zobowiązań oraz czynności prawnych, co dowodzi, że byli trwale wpisani w miejski porządek, a ich działalność miała wymiar nie tylko warsztatowy, lecz także społeczny i ekonomiczny.
Zmiany przyszły stopniowo. Od końca XIX wieku rzemiosło garncarskie zaczęło ustępować produkcji przemysłowej. Wyroby blaszane oraz naczynia fabryczne z fajansu i porcelany były tańsze i łatwiej dostępne. Proces ten osłabiał dawną pozycję garncarzy i prowadził do stopniowego zaniku zawodu. Tym większą wartość mają dziś zapisy metrykalne i archiwalne, które pokazują, jak długo fach ten trwał mimo zmian technologii, materiałów i rynku.
Zestawienie poniżej zostało ułożone według miejscowości, między innymi Kaznowa, Ostrowa Lubelskiego i Rudki Starościańskiej. Przy każdym nazwisku znajdują się dwie rubryki. „Życie” obejmuje ramy biograficzne, o ile dało się je ustalić. „Praca” wskazuje lata, w których dana osoba pojawia się w źródłach jako garncarz. Znaki zapytania stanowią uczciwe zaznaczenie niepełności materiału i granic przekazu źródłowego.
Na szczególną uwagę zasługuje rozpiętość czasowa zapisów. W samym Ostrowie Lubelskim pojawiają się garncarze już w XVII wieku, jak Adam Polak oraz Szymon Polak zwany Polakowiczem. Następnie ciąg ten prowadzi przez XVIII i XIX stulecie aż po wiek XX, w którym występują między innymi Stanisław i Kazimierz Gołębiowscy. Obok Ostrowa pojawia się Kaznów z zapisami dwudziestowiecznymi oraz Rudka Starościańska z rodziną Niedbalskich. Układ ten pokazuje trwałość fachu i jego zakorzenienie w całej przestrzeni dawnej parafii.
Ten spis nie jest jedynie listą rzemieślników. Jest rejestrem miejsc, w których glina miała sens, ponieważ znajdowali się ludzie potrafiący ją rozpoznać, uformować, wysuszyć i oddać ogniowi. Gdy w metryce pojawia się słowo „garncarz”, jest to cichy zapis codziennej cywilizacji. W tym domu było naczynie na codzienność i był człowiek, który umiał je wykonać.

KAZNÓW
| Życie | Praca | |
|---|---|---|
| Stanisław Płowaś | 1882-1959 | ?-1904-1944-? |
| Wincenty Selaszuk | 1913-? | ?-1936-1941-? |
| Andrzej Kwit | 1920-? | ?-1942-? |
OSTRÓW LUBELSKI
| Życie | Praca | |
|---|---|---|
| Adam Polak | ok. 1661-? | ?-1681-? |
| Szymon Polak vel Polakowicz | ok. 1650-1734 | ?-1685-? |
| Jan Babicki | 1672-? | ?-1713-? |
| Franciszek Kański | ok. 1725-1767 | |
| Kazimierz Niedbalski | 1774-1842 | |
| Mikołaj Madejski | 1751-1801 | ?-1790-? |
| Marcin Walkiewicz | 1790-1844 | ?-1811-1829-? |
| Jan Celiński | 1753-1815 | ?-1812-? |
| Paweł Dębski | 1798-? | |
| Franciszek Smyk vel Świerszczewski | 1801-? | ?-1829-1838-? |
| Stanisław Niedbalski | 1787-1853 | ?-1832-? |
| Jan Gołębiowski | 1796-? | ?-1837-1842-? |
| Ludwik Gąsowski | 1782-1850 | ?-1838-? |
| Paweł Korzan | 1810-1870 | ?-1840-? |
| Mateusz Dębski | 1817-1873 | ?-1844-1854-? |
| Michał Kuźmicki | 1821-? | ?-1844-1850-? |
| Łukasz Smyk vel Szewczyk | 1801-1845 | ?-1845-? |
| Ignacy Śliwiński | 1822-? | ?-1845-? |
| Jan Drabik | 1830-? | |
| Jan Bodziak | 1830-1859 | ?-1850-? |
| Józef Gąsowski | 1826-1855 | ?-1850-1855 |
| Franciszek Bodziak | 1838-1913 | |
| Mikołaj Łabęcki | 1834-1898 | ?-1859-? |
| Seweryn vel Ksawery Wójcicki | 1836-? | ?-1861-? |
| Feliks Dębski | 1840-? | ?-1862-? |
| Józef Świerszczewski | 1836-? | ?-1862-1875-? |
| Ignacy Gołębiowski | 1837-? | ?-1862-? |
| Michał Antonik | 1844-? | ?-1871-? |
Stanisław Gołębiowski ![]() | 1859-1949 | ?-1928-? |
| Kazimierz Gołębiowski | 1918-? | ?-1942-? |
RUDKA STAROŚCIAŃSKA
| Życie | Praca | |
|---|---|---|
| Bartłomiej Niedbalski | 1781-1824 | ?-1815-1824 |
| Jan Feliks Niedbalski | 1815-1872 | ?-1836-? |
